Pokazywanie postów oznaczonych etykietą O mnie. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą O mnie. Pokaż wszystkie posty

środa, 4 lutego 2015

O przebudzeniu.

W prawdzie zima jeszcze, a ja już czuję się wybudzona z zimowego snu. Nie jestem niedźwiedziem, ani innym zwierzęciem, które naturalnie zapada w stan hibernacji na wspomnianą porę roku. Mimo tego mogę powiedzieć, że w poprzednie miesiące a nawet lata pogrążona byłam w głębokim śnie. Wypełniony był ten czas pięknymi, niespełnionymi marzeniami, trochę było w nim goryczy, że to co piękne SPOTYKA mnie czasem, a to co najpiękniejsze INNI mają, realizują, doświadczają na co dzień. Tak, żyłam w ułudzie, że to co mnie spotyka, wynika spoza mnie. Czasami mówiłam o tym jak o przeznaczeniu, szczęściu, farcie, łasce (jeśli były to sukcesy)...natomiast wszystkie moje niepowodzenia wynikały ze mnie, z moich defektów. Jak byś mnie zapytał, drogi Czytelniku jakie, nie umiałabym Ci wymienić, albo przedstawiłabym Ci caaaałą listę wad i rzewnie nad nimi zapłakała! Tak, zapłakała, ubolewając, że taka już jestem i nic nie da się z tym zrobić.
Mnóstwo było lęku we mnie. Lęku o to, że gdy dzieje się coś pięknego to zaraz to zniknie, a jeśli dzieje się coś trudnego to trwać będzie wiecznie...Bałam też obudzić się z tego snu. Od czasu do czasu zadawałam sobie, czytałam lub słyszałam pytania, który były jak grom z nieba. Trudno zliczyć ile było takich przebłysków. Choć po nich znów niebo stawało się ciemne, a ja wracałam do swojej dobrze znanej gawry by śnić dalej.

Choć te przebłyski były potrzebne, one wzbudziły moją czujność, że coś nadchodzi. Same w sobie nie były w stanie przebudzić mnie w pełni.

Przebudzenie, wybudzenie, odrzucenie iluzji przychodzi do mnie stopniowo, łagodnie, jak wiosna. Jeszcze jej w pełni nie widać a czuć jej różne oznaki.
I tak, wiem już, że to co w życiu mnie spotyka, zależne jest od tego jakimi myślami siebie karmię. A najważniejsza jest samoobserwacja tych myśli.
Wcale też nie chodzi o to by całe życie usłane było różami, ale o to by z doświadczeń, czy trudnych czy pięknych umieć wyciągać wnioski na przyszłość.
W obserwacji świata i ludzi, ważna jest uważność i dystans. Bo to co myślą i mówią inni nie stanowi o mnie, to czyjaś opinia, do której każdy ma prawo.
Odkrywam też, że nie da się czynić innym dobra, będąc dla siebie samego wrogim. Jeśli mówię kocham, to też z tej miłości gotowa jestem stawiać granice, i widzieć granice drugiego człowieka. Efekt motyla nie jest iluzją, doświadczam go na co dzień, przeglądając się w różnych sytuacjach dnia jak w lustrze. Każde słowa, są jak czek, jeśli nie ma pokrycia, nic nie znaczą.

Dziś tak bardzo ogólnie o doświadczaniu przebudzenia, będę jednak pisać o tym częściej. Bo to ważne odkrycie w moim życiu, które jak czuję, ma wpływ na wszelkie sfery życia.

Do miłego,
DK

niedziela, 14 grudnia 2014

Wilczyca-czyli o dzikości, podąrzaniu i intuicji.

Powoli zbliża się koniec obecnego 2014 roku. 
Dla mnie roku przełomowego. Roku, który sprawił, że mam ochotę przedstawić światu nową Dorotę...Wilczycę!

Od dłuższego czasu byłam w drodze. Poszukiwałam odpowiedzi na wiele trudnych pytań. Dotyczyły tego kim jestem, w jakim życiowym miejscu się zatrzymałam, dokąd podążam, czy w ogóle podążam. Czy jest coś/ktoś z kim czuję więź, co mi jest bliskie a na co w sobie zgody nie mam. Takie poszukiwanie korzeni, stawianie granic, odnajdywanie miłości do siebie...Nie na wszystko znalazłam odpowiedź, wiele jeszcze przede mną. Najważniejsze jednak, że skontaktowałam się na nowo ze światem. Tym razem z większą świadomością swoich zasobów i ograniczeń i gotowością na zmiany.

W tej drodze towarzyszyło mi wielu ludzi, mniej i bardziej świadomie. Czerpałam siłę i mądrość z różnych książek (niebawem zamieszczę listę tych, które wpłynęły na moje życie) i opowieści. Z poważnego pogubienia myśli, uczuć i dróg, którymi chcę podążać odnalazłam się i na nowo skontaktowałam ze sobą. W tym także widzę łączność, ze Wszechświatem, bo tak oto z chaosu wyłonił się ład, porządek i harmonia. 

W drodze ważny okazał się dla mnie kontakt z naturą, też poszukiwanie wspólnych punktów z różnymi zwierzętami. Na różnych etapach tej wędrówki odnajdywałam w sobie pierwiastki różnych z nich. Jednak na dłużej została ze mną Wilczyca. 
To ona pokazała mi jak mądrze można łączyć w sobie siłę, dzikość, wolność, delikatność i troskliwość. 

Dziś mogę powiedzieć, że doznaję harmonii poprzez łączenie w sobie różnych skrajności. 
Poprzez ich akceptację w sobie, doświadczam akceptacji w świecie i relacjach zewnętrznych! To tak niesamowite odkrycie dla mnie...Ponadto to właśnie te skrajności pozwalają mi na kontaktowanie się mojego rozumu z sercem. 
Intuicja, która jest we mnie bardzo silna, uśpiona została na dłuższy czas, co przyczyniło się do pewnego rodzaju zagubienia. Jednak przywrócenie na światło dzienne dzikich pierwiastków mojej osobowości pomógł mi to zmienić.

Tańczę z radości każdego dnia! 
A to dopiero początek nowego Życia...

Do miłego:)
Wilczyca

sobota, 28 września 2013

Prostota i natchnienie

Są takie dni jak dziś, kiedy towarzyszy mi poczucie prostoty i jasności umysłu.
Kiedy wchodzę do kuchni, chwytam garnek i składniki do niego prawie same się wkładają, tworząc pysznie proste danie, bez żadnego przepisu. Kieruje mną wtedy intuicja, nieomylny węch, który podpowiada mi jakie zapachy będą ze sobą współgrać.




W takie dni jak dziś, opróżniam szafki, porządkuję dokumenty, wyrzucam to co zbędne, sprawiając , że to co mnie otacza jest coraz dokładniej przemyślane, funkcjonalne, użyteczne, niezbędne!
Pozbywam się rzeczy starych, przeterminowanych, nieużywanych.

Dzięki takim dniom jak dzisiejszy szereg przeczytanych przeze mnie książek, lub od dawna nie ruszonych powędrowało pocztą w różne strony Polski, by miały szansę na drugie życie. By nie kurzyły się na półce , czekając aż do nich wrócę. Do każdej z nich dołączyłam liścik, wysyłałam(wysyłam nadal) je personalnie, do osób o których mi przypomniały, z którymi się skojarzyły, do których chciałam skierować jakieś słowa. Bez konsultacji z daną osobą, poza prośbą o adres. I wiecie co jest najcudowniejsze i zarazem najbardziej zaskakujące? Otóż od każdej , KAŻDEJ z tych osób otrzymałam informację zwrotną, że tematyka książki wspaniale wpasowuje się w etap życia. Jako pocieszenie, umocnienie, odzwierciedlenie i inne. To jest najwspanialszy owoc mojego minimalizmu :)
Za te zwroty ogromnie Dziękuję! I niech książki przynoszą Wam teraz owoce.

W takie dni jak dziś towarzyszy mi lekkość, zadowolenie i zdecydowana chęć posiadania mniej, by w zamian swobodniej się poruszać, dobrze wiedzieć gdzie co jest i mieć więcej energii na bycie i dzielenie się.

Drogi Czytelniku,
podziel się czymś dzisiaj, nie oczekując nic w zamian.
Zaproś na obiad kogoś, kogo dawno nie widziałeś.
Wyślij jedną ze swoich książek do osoby o której myślisz, a z którą dzielą Cię kilometry odległości. Oddaj za duże/za małe ciuchy komuś, kto ich potrzebuje, wystaw na gumtree albo wrzuć do pojemnika na odzież.
Powoli, bez pośpiechu, zastanów się, co naprawdę jest Ci potrzebne, a co leży odłogiem na dnie szafy, regału, czy jest przekładane z kąta w kąt.
Pozbycie się zbędnego balastu uwalnia w człowieku potencjał, pozwala duszy i ciału swobodnie oddychać i przestać się głowie zamartwiać o to ile trzeba jeszcze posprzątać.
Skutkiem ubocznych tych czynów jest wzmagające poczucie Szczęścia:)

Spróbuj i sprawdź, czy zadziała to też u Ciebie.
 
Polecam takie dni jak DZIŚ!

Do Miłego!
DK
 

czwartek, 26 września 2013

Bo czasami jest inaczej niż by się chciało...

...ale to wcale nie musi oznaczać, że jest gorzej. 
Miałam dziś być w górach, i spać gdzieś w schronisku bliżej chmur. 
Mój organizm wybrał inaczej i od początku tygodnia (a w zasadzie już wcześniej) wyraźnie mnie ostrzegał, że gorzej się czuje, że potrzebuje mojej uwagi i zwolnienia nieco tempa. 
Trochę, przyznam się, zignorowałam jego sygnały i wymyślałam sobie mnóstwo różnych, aktywnych, potrzebnych zajęć. 
Kreatywnie szyłam, gotowałam, planowałam, czasami zjadłam coś z listy zakazanych produktów i zagłuszałam symptomy osłabienia.
Co w poniedziałek skończyło się to kapitulacją, we wtorek kontynuacją kapitulacji a od środy nieśmiałą reanimacją, po wygrzaniu i przystopowaniu aktywności - z przymusu.
Ech, 
za to dziś dzień z nieco swobodniejszym umysłem ale nadal w łóżku, na łóżku a dodatkowo w kuchni. Nie da się tak 24h pod kołdrą wysiedzieć, a poza tym czuję, że to wcale zdrowiu nie sprzyja. Powietrze i ruch w umiarkowanych dawkach pomagają ozdrowieć!
Zatem dzisiejszy dzień spędziłam inaczej niż od to sobie od kilku tygodni planowałam. Zaskakująco inaczej:)
Przeprowadziłam szereg inspirujących wirtualnie i telefonicznie rozmów z absolutnie realnymi ludźmi! 
Uświadomiły mi one, że marzenia, których realizację założyłam sobie na najbliższe 5 lat, mogą spełniać się już JUŻ już! Cudne odkrycie:) I tyle jeszcze do odkrycia. 

Ponadto upiekłam pachnący, chrupiący chleb ze śliwką i nasionami. 
A także popełniłam słodką zbrodnie piekąc czekoladową tartę z masą czekoladowo-borówkową! 
Ale słowo daję, zjadłam jej tylko maleńki kawałek, tak dla osłodzenia tęsknoty za górskimi klimatami. Więcej dziś przekroczeń kulinarnych popełniać nie będę. 

Myśl na dziś: Nie ma co przywiązywać się do swoich planów i wizji - życie ale też my sami, możemy siebie bardzo zaskoczyć! Inaczej - też może oznaczać dla nas coś dobrego. 
Ponadto w te jesienne dni - słuchajmy swojego organizmu, nie nadwyrężajmy go, dajmy dłużej pospać, odpocząć, nawet kosztem skromniejszego obiadu, niedokładnie wysprzątanej kuchni czy pokoju. Taka już kolej rzeczy, że po okresie rozkwitu wiosny i letniego szaleństwa, przychodzi czas odpoczynku, spowolnienia. To też jest potrzebne. 

Niepoprawna Doris, 
do miłego!

PS jakby ktoś szukał Słońca na niebie, niech zajrzy do swojego Serca! Z pewnością tam się schowało:) :):)

piątek, 20 września 2013

Ludzie , czy Wy wiecie....

Ludzie, czy Wy wiecie jacy jesteście Piękni?!
Przekonuję się o tym ilekroć robię zdjęcia, słucham opowieści, patrzę w oczy rozmówcy.
Doceń siebie, takim jaki jesteś!
Poprawiaj to co utrudnia Ci realizować SIĘ , udoskonalaj to co robisz dobrze, najlepiej! Pozwól sobie i innym to Piękno w Tobie zobaczyć, to Dobro z głębi serca!
Taką myśl chciałam dzisiaj wykrzyczeć, zwłaszcza tym , którzy siedzą skryci w swoich norkach i marzą : jak pięknie, jak fajnie byłoby zrobić...to, czy tamto, ale.... .
I w miejscach kropek wstawcie co chcecie. Albo nie róbcie tego! tylko ruszcie tyłek i podzielcie się z innymi , tym co skrywacie w głowie, sercu a znajdzie się przestrzeń i ludzie do zrealizowania tego , czego pragniecie, jeśli to jest naprawdę szczere!

I rozkochujcie się w Życiu!
W Życiu z Pasją!

Do miłego ,
DK.

Cisza przed burzą!

Ciiiii.....mijają dni a na blogu CISZA!

Ah bo Doris w akcji, tyle się dzieje u niej ostatnio!

Co robię?

Jestem w swym żywiole, czyli TWORZĘ!

Co tworzę?

Warsztaty dla Dzieciaków, Rodziców z Dzieciakami i Dziećmi rodziców, wszelakie konfiguracje dozwolone :)

Za mną warsztaty pokazowe w Cafe&Collation, w Gliwicach.
Jak na początek, było naprawdę super, dziękuję(my) za wspólny, kolorowy i nieco taneczny czas zabawy.
Sami zobaczcie jak było :









Wszystko wespół w zespół z :
Mothers of Design oraz MeloStudio !


Pomysłów w głowie bez liku. Nareszcie pojawiła się przestrzeń, na której można je zrealizować.
Zapisujemy z Gosią Jabłońską pomysły, zbieramy materiały i szaleć na poważnie zaczniemy od października.

Zapraszamy każdego kto skończył 2 lata (i starszych) by zaciągnął Tatusia i/lub Mamusię w niedzielę na wspólne spotkanie z Kreatywnością, Rozwojem, Aktywnością i Dobrą Zabawą.

Głównym celem jest rozwijanie twórczości dziecka przy wsparciu, aktywnym uczestnictwie rodzica / opiekuna.  Chcemy przede wszystkim podkreślić jak ważna jest rola dorosłego w życiu maluczkich i tych trochę większych. Przez fantastyczną zabawę wzmacniać będziemy relację pełną zrozumienia, spontaniczności, otwartości i akceptacji dla różnic między dużym i małym, większym a mniejszym człowiekiem.


Spotkajmy się w MeloStudio , w październiku , w niedzielę , Rodzice z Dziećmi, Dzieci z Rodzicami:) Razem.

Najlepsze dopiero przed nami, to dopiero cisza przed prawdziwie twórczą burzą. 

Szczegóły tutaj:
Mothers of Design ,
MeloStudio.

Do Miłego
DK.

niedziela, 25 sierpnia 2013

Co ze mnie wyrośnie?

Dziergam , to najlepsze określenie na to co ostatnio robię. 
Na maszynie do szycie też mi się zdarzyło, może jutro pochwalę się zdjęciem mojej nowej torby ECO :)

Jednak generalnie dzierganie dotyczy nauki tworzenia stron WWW, w HTML'u i CSS'ie.  Mozolnie nawlekam oczko do oczka i zaczyna powstawać strona, którą mam nadzieję, niedługo udostępnić "publiczności" czyli użytkownikom owego internetu. 
Przy tym uczę się obsługi narzędzia jakim jest GIT Extensions, odkrywając wartość w częstym zapisywaniu zmian, jakie wprowadzam w kodzie swej strony. 
GitHub to kopalnia możliwości, ludzi, pomysłów.

Poznaję coraz więcej opcji Aptana Studio3, używając w nim nawet Konsoli! 
I jakkolwiek technicznie to brzmi, zaczyna mnie to wciągać, ciekawić coraz bardziej i aż dziw bierze - bo żem HUMANISTKA ;D. A może będzie Programistka ?? :D 


A żeby nie było mało szkolę się w tworzeniu kolaży za pomocą zacnych programów do grafiki rastrowej i szykuję się do sesji fotograficznej w stylu fashion! 

Między czasie tańczę i śpiewam z kawą w zasięgu ręki :) 

Do miłego!
DK

środa, 31 lipca 2013

Fotograficzne Zwierciadło

Czasami nie ma znaczenia otoczenie, liczy się chwila, jej klimat i pstryk - zamknięcie w klatce. Fotografuję w świetle naturalnym, bez lampy, bez blendy i światłomierza. Dlatego, że doceniam światło naturalne, wyciągam jego walory , lubię mankamenty, długie cienie.Z fotografia jest jak człowiekiem. Można go upiększać, pododawać mu sztucznych ulepszeń, poodejmować tu i tam,  by był bardziej na top mod(zi)el, ale można też  usiąść na przeciw niego i popatrzeć, posłuchać, być lustrem, które odbije to co w nim piękne i pozwoli zaakceptować to co niedoskonałe.  Także siadam na przeciw człowieka, obiektu, zwierzęcia i mu się przyglądam, i z aparatem zamieniam się w zwierciadło ! 


Prawda, że piękny?
To niesamowite jak dzieci potrafią cieszyć się z samego faktu istnienia, obserwacji, a czasami bycia obserwowanym:)
Potrafią też złościć się bardzo otwarcie.
I tej otwartości w okazywaniu uczuć, warto się od nich uczyć, szczególnie głośnego, szczerego rozbawienia! 
Do miłego, 
DK.

Cuda cudeńka!

Dzieci: 
urocze, kochane, męczące, radosne, smutne, małe i duże, szczere (czasami aż do bólu), niewinne, sprawdzające, badające, ciekawskie, nieśmiałe, ufne czy niepewne. 

I można by tak określeń znaleźć milion, albo i więcej.

Jedno jest pewne, każde z nich , na każdym etapie rozwoju jest WYJĄTKOWE!

I tak należy je traktować, jako skarbnicę talentów, jedyną ale też maleńką w obliczu Wszechświata.

Mali - duzi odkrywcy. 

Fotografowanie owych talentów, odkrywców to czysta przyjemność, choć nie najłatwiejsza. 

Rezultat zobaczcie sami!






Z uściskami dla Aleksa i jego Mamy!

wtorek, 27 listopada 2012

Bo na początku była...

potrzeba.
Tak, pasja u mnie zrodziła się z potrzeby - robienia czegoś pozytywnego. Czegoś co wyraża , w tym wypadku mnie. Moje upodobania do kolorów, faktury, formy, ale poniekąd też poglądy na świat.
Dzięki różnym impulsom, obserwacji swojego życia i wydarzeń w nim, wiele rzeczy się zmieniło. Zmieniło na lepsze, bo spełnianie swoich marzeń dostarcza wiele satysfakcji, choć i wymaga zorganizowania.
Warto przejść ze strefy marzeń do ŻYCIA Z PASJI. Na prawdę. A potwierdzenie moich słów mam nadzieję, że znajdziecie w tym blogu.

To co ważne...jest bardzo wiele rzeczy na świecie, media kreują specyficzny wizerunek tego świata, często budząc w nas głód fascynujących, spektakularnych, ekscytujących wydarzeń. One są potrzebne, dodają życiu smaczku. Jednak nie są najważniejsze.
Osobiście zapraszam do tego, by zabieganiu znaleźć chwilę relaksu, może popatrzeć na otaczające pomieszczenie, okolicę inaczej niż dotychczas : np. przez wizjer aparatu :). Może uda się dostrzec, a zarazem docenić, coś czego wcześniej się nie zauważało. Szukając prostoty, można znaleźć piękno. Czasami jest ono na wyciągnięcie ręki :)

Do miłego,
Stokrotka.